Przewoźnicy w obliczu koronawirusa

Epidemia COVID19 pokazuje nam, jak ważny jest transport w każdej dziedzinie naszego życia. Te trudne czasy uwypuklają tylko to, co my wiedzieliśmy już od dawna – przewoźnicy to ważna i dzielna branża, bez której świat z całą pewnością by stanął. Z tego artykułu dowiecie się, z czym obecnie borykają się przewoźnicy i w jaki sposób włączają się w zwalczanie pandemii koronawirusa.

Nie ma świata bez transportu

Wyobraźmy sobie, że przewoźnicy przestają przewozić ładunki. Nie na lata, powiedzmy – na tydzień. 7 dni z pewnością nie wydaje się wystarczającym okresem, aby odczuć poważne skutki jego braku. W rzeczywistości jednak wystarczyłby zaledwie tydzień, abyśmy odczuli skutki tego przestoju naprawdę dotkliwie. W ciągu pierwszych 24 godzin skończyłyby się leki na obszarach objętych pandemią. W ciągu 2-3 dni z półek poznikałaby żywność, na stacjach skończyłoby się paliwo, a w bankomatach zabrakło by gotówki. Po tygodniu w szpitalach zaczęło by brakować tlenu dla potrzebujących pacjentów. A to dopiero początek. Bardzo ciekawą spekulację na temat tego, jak wyglądałby świat, gdyby ciężarówki zatrzymały się na miesiąc znajdziecie tutaj.

Szczególnie w czasie pandemii waga branży transportowej jest nie do przecenienia. Nawet w miejscach szczególnie dotkniętych COVID można jedynie ograniczyć transport, ale nie sposób całkowicie go wstrzymać, gdyż błyskawicznie zabrakłoby podstawowych produktów. Dlatego tak ważne jest, aby zapewnić przewoźnikom właściwą ochronę w czasie pracy.

przewoźnicy w obliczu koronawirusa

Praca przewoźników w czasie pandemii

Wśród zaleceń rządu dla branży transportowej znajdują się w dużej mierze te same zalecenia, do których my stosujemy się na co dzień. Można tam więc znaleźć punkt o zachowywaniu bezpiecznej odległości, promowaniu płatności bezgotówkowych i telefonicznego kontaktu z klientami czy regularne i dokładne mycie rąk. Pełna lista jest dostępna tutaj. O ile jednak w przypadku osób prywatnych przestrzeganie tych wytycznych to kwestia zmiany nawyków, o tyle dla przewoźników w trakcie pracy część tych zaleceń bywa bardzo trudna do wprowadzenia.

  1. Trudne warunki sanitarne na trasach

    W drugiej połowie marca w branży zaczęły pojawiać się głosy o braku podstawowych produktów sanitarnych (mydła, papieru toaletowego) na przygranicznych parkingach, a także na stacjach benzynowych. Mnożyły się też głosy o zamykaniu toalet przed przewoźnikami w trasie. Nietrudno się domyślić, że bez swobodnego dostępu do zaplecza sanitarnego utrzymanie higieny zapobiegającej rozprzestrzenianiu się koronawirusa jest praktycznie niemożliwe.

    Organizacja Transport i Logistyka 19 marca opublikowała apel do koncernów paliwowych o udostępnienie toalet przewoźnikom na trasach. Póki co na apel odpowiedziały Lotos i Shell, czekamy na reakcję pozostałych koncernów.

  2. Wydłużony czas pracy przewoźników

    Od 18 marca możliwe jest odstępstwo od maksymalnego czasu pracy kierowcy (wcześniej było to 9 godzin, teraz – 11). Z jednej strony daje to kierowcom szansę na możliwie płynne realizowanie transportów nawet mimo kolejek na granicach, z drugiej jednak prowadzi do zmęczenia, a w efekcie mniejszej ostrożności na drodze, jak również (o czym nie zawsze pamiętamy) spowodowanej niedoborem snu większej podatności na infekcje, w tym – koronawirusa. Przewoźnicy ryzykują zdrowiem, żebyśmy my mieli co kupić w sklepie.

  3. Obawy społeczeństwa

    Kierowcy zawodowi są zwolnieni z obowiązku odbywania kwarantanny po przekroczeniu granicy. Wprowadzenie obowiązku kwarantanny w dużej mierze uniemożliwiłoby im ciągłą pracę, a z punktu widzenia ogółu społeczeństwa – znacznie ograniczyło dostępność większości produktów. Przepis ten chroni w takim samym stopniu interes prywatnych konsumentów, co dochody samych kierowców.

    Jednak mimo tego, że m.in. dzięki zwolnieniu kierowców z kwarantanny transporty mogą odbywać się bez znaczących opóźnień, zarówno sami kierowcy, jak i ich rodziny spotykają się z niechęcią i odrzuceniem lokalnych społeczności. Pojawiają się doniesienia o utrudnionym dostępie do sklepów i usług (w tym gabinetów lekarskich) dla przewoźników i ich rodzin w obawie przed rozprzestrzenianiem COVID19. W jednej z gmin w woj. pomorskim „ostrzeżenie” przed mieszkającym w pobliżu kierowcą opublikował sam wójt (!).

Choć oczywiście pandemia we wszystkich nas budzi wiele emocji i to ważne, aby traktować ją poważnie, trzeba również pamiętać, że nasze odosobnienie jest możliwe w dużej mierze dlatego, że przewoźnicy nadal pracują. To oni dostarczają do sklepów i aptek żywność i leki bez których nie moglibyśmy funkcjonować. To oni także przywożą produkty medyczne!

Branża transportowa pomaga (nie tylko) w pracy

Pomimo trudnych warunków przewoźnicy nie tylko dalej kontynuują swoją pracę, ale także aktywnie angażują się w akcje pomagające w walce lub łagodzeniu skutków koronawirusa. W sieci można znaleźć wiele doniesień, o tym jak cała społeczność transportowa bierze udział w walce z koronawirusem.

Producenci samochodów transportowych przestawiają linie produkcyjne na wyrób sprzętu medycznego – maseczek, elementów przyłbic, a nawet respiratorów! Okazało się bowiem, że silniki wycieraczek w samochodach ciężarowych można wykorzystać do produkcji respiratorów. Pierwsza do akcji włączyła się marka Volvo, obecnie dołączają do niej inne firmy, min. DAF. Więcej o respiratorach tworzonych na bazie silników wycieraczek możecie przeczytać tutaj.

Przewoźnicy wożą sprzęt medyczny, maseczki i płyny dezynfekujące, a nawet… całe szpitale modułowe. Firma Scania poza budowaniem respiratorów i transportem materiałów medycznych, przekształciła część swoich naczep w miejsca do prowadzenia testów na koronawirusa. Naczepy są rozmieszczone w Sztokholmie i okolicach. Fabryczna lakiernia MAN przekazała 350 kombinezonów ochronnych na rzecz szpitala jednoimiennego w Starachowicach. To tylko kilka z niezliczonej ilości przykładów, jak branża transportowa wspiera walkę i ograniczanie skutków pandemii koronawirusa każdego dnia.

Przewoźnicy raczej niechętnie odnoszą się do terminu „bohaterzy”, twierdząc, że wykonują po prostu swoją pracę, trzeba jednak podkreślić, że w czasie pandemii ich praca jest szczególnie niebezpieczna, a przy tym kluczowa dla nas wszystkich. Dlatego też z pewnością należy im się nasza wdzięczność. Szczególnie, że obecnie często borykają się nie tylko z zagrożeniem koronawirusem, ale też ze spadkiem liczby zleceń ze względu m.in. na ograniczenia w ruchu granicznym. Pomagajmy, jak możemy i pamiętajmy – niewiele jest branż ważniejszych niż branża transportowa!

Malwina

Interesują mnie proste sposoby na bezpieczny transport nietypowych przedmiotów. Na blogu staram się udowadniać, że – po drobnych przygotowaniach – przewieźć da się wszystko. Nawet jeśli kurier mówi, że się nie da.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *